Nieznajowa w Beskidzie Niskim - pozostały tylko kaplice, zdziczałe sady i drzwi
lipiec 2023
Nieznajową odwiedzamy cyklicznie, co kilka lat. Idąc z Rostajnego (lub jak piszą obecnie z Rozstajnego) sprawdzamy, co się zmieniło w kapliczce, a później cieszymy oczy widokiem jakby sprzed kilkudziesięciu lat. Ta dolina napawa ciszą, spokojem i daje wytchnienie od codziennego pędu. Tu życie stoi w miejscu, a historia patrząca z kapliczek, krzyży i nagrobków zdaje się mówić: zastanów się co w życiu jest najważniejsze? Czy nie warto zwolnić i docenić każdy dzień? Zwalniamy..
Nieznajowa była kiedyś wioską leżącą w dolinie Wisłoki i Zawoi, między wzgórzami: Uhercem (707 m n. p. m.) na północy, Żydówką (665 m n. p. m.) na południu i Feszkówką (657 m n. p. m.) na zachodzie.
Jej historia sięga XVI wieku. Osadźcą był Steczko ze Świątkowej, który przywilej lokacyjny otrzymał od króla Zygmunta I. W 1581 roku wieś liczyła dwa gospodarstwa. Była własnością Stadnickich. Później był tu folusz, młyn i stępy.
Ostatnim dzierżawcą był Wilhelm Siemiński, który to po I rozbiorze wykupił od Austriaków wieś na własność.
W roku 1785 żyło tutaj 296 grekokatolików (Rusinów-Łemków) oraz 7 Żydów. Cerkiew wzniesiono tutaj w roku 1780. Uznawana była za jedną z piękniejszych na Łemkowszczyźnie. Zbudował ją Teodor Rusinka z Biesiadki, cieśla ze Słowacji. Niestety nie przetrwała do dziś.
W XIX wieku powstała tu karczma prowadzona przez Żyda, odbywały się, co dwa tygodnie targi, a cztery razy w roku wielkie jarmarki. Wieś liczyła ok. 330 mieszkańców, a właścicielem była hrabina Franciszka Potulicka, a później w 1919 roku odkupił ją hrabia Skrzyński.
W Nieznajowej mieszkał Iwan Szatyński, utalentowany kamieniarz, autor przynajmniej jednej z nieznajowskich kapliczek. W czasie pierwszej wojny światowej w okolicy toczono ciężkie walki. Niemal cała zabudowa wsi została zniszczona. Sześcioro mieszkańców trafiło do obozu w Talerhoffie - dwoje z niego już nie wróciło. We wsi sprzyjano wojskom rosyjskim.
Mieszkańcy Nieznajowej w 1927 roku przeszli na prawosławie. Uczynili to niemal wszyscy Łemkowie. Ponieważ na podstawie konkordatu podpisanego przez Polskę wierni Kościoła prawosławnego nie mogli korzystać z majątku unickiego (także świątyń), postanowili wznieść własną świątynię. Druga cerkiew stanęła w 1930 roku. Nosiła wezwanie śś. Kosmy i Damiana. Trafiło do niej część wyposażenia z unickiej, nieużytkowanej cerkwi - m. in. XVII - wieczny ikonostas.
W okresie międzywojennym we wsi powstał urząd pocztowy, posterunek policji, leśniczówka, karczma, a w latach 30. uruchomiono dwa tartaki. Jeden z nich napędzał nawet małą elektrownię wodną. Wspólnie żyli tutaj w zgodzie Łemkowie, Żydzi, Cyganie i Polacy. Właścicielem tartaku napędzanego wodą doprowadzaną z Zawoi kanałem był Paweł Dobrzański. Przy tartaku działała prądnica produkująca prąd dla zakładu i domu mieszkalnego, oraz młyn. Obiekt został wysadzony podczas wojny w 1945 roku przez Niemców. Po wojnie Dobrzański odbudował dom i uruchomił młyn. Zmarł w 1967 roku (pochowano go w Czarnym) a jego majątek spłonął w 1978. Dziś stoją w tym miejscu domki letniskowe...
Drugi tartak wodny we wsi należał do Żyda. Działał on do 1939 roku. Dziś po tartaku zachowały się pokaźne ruiny, widoczne z drogi do Rostajnego. W roku 1936 mieszkało we wsi około 220 prawosławnych i 6 greckokatolickich Łemków, 20 Polaków i 3 Żydów.
Wzdłuż drogi biegnącej doliną stoją dziś przydrożne krzyże i kapliczki. Najpiękniejszą z nich jest kapliczka z rzeźbą Świętej Rodziny, wykonana w 1901 roku (widoczna na jednym ze zdjęć). Na cmentarzu zachowało się 11 krzyży kamiennych. Najstarszy z nich pochodzi z 1900 roku. Większość z nich to dzieło kamieniarzy z Bartnego, a jedna wspomnianego wyżej lokalnego kamieniarza Szatyńskiego Obok cmentarza znajdowała się cerkiew greckokatolicka p.w. śś. Kosmy i Damiana..
We wsi był kiedyś zakład karny. Zlikwidowano go po stanie wojennym. Więźniowie, gdy przyjeżdżali, byli pewni, że są na Syberii. Niedaleko cerkwi unickiej stał posterunek policji, a między świątyniami stała jednoklasowa, drewniana szkoła. W okresie letnim przyjeżdżały tutaj dziewczęta z różnych stron na odbycie kursu przysposobienia wojskowego. Istniała też leśniczówka, w której mieszkał gajowy z rodziną i leśniczy. Nad jej drzwiami widniał napis" Lasy Zagórzany. Leśnictwo Nieznajowa". Leśniczy zginął na wojnie. Gajowemu też nie było dane długie życie - został w 1947 roku uprowadzony przez banderowców i ślad po nim zaginął. Ku jego czci postawiono pomnik w Radocynie. We wsi działały też dwa sklepy - żydowski i łemkowski.
Druga wojna światowa nie przyniosła wielkich zniszczeń. Niemcy jedynie wysadzili tartak na Zawoi. Okupacji nie przetrwali jednak tutejsi Żydzi, wywiezieni przez Niemców. W 1945 roku wyjechali na Ukrainę niemal wszyscy mieszkańcy, skuszeni zapewne obietnicami "raju na ziemi", tak zachwalanego przez sowieckich komisarzy. Pozostałych kilkoro mieszkańców wysiedlono w 1947 roku w ramach Akcji "Wisła" na Ziemie Odzyskane. Polacy natomiast przeprowadzili się do Czarnego. Po odejściu Niemców pojawiły się w okolicy oddziały UPA. Zajmowały m. in. poniemieckie schrony na Żydówce.
Po wojnie wieś opustoszała, jeśli nie liczyć pracujących tutaj od lat 60-tych więźniów. To oni rozebrali kaplicę prawosławną i dopomogli w upadku cerkwi unickiej. Zajmowali się też rozbiórką chyż i innej zabudowy. Również ich dziełem są liczne ślady dewastacji na kapliczkach i krzyżach.
Drewniana cerkiew zawaliła się w latach 1963-64, a dzwonnica dotrwała do 1973 roku. Odrzwia cerkwi zawiózł na wozie pod sianem do muzeum w Bartnym Józef Madzik, który chciał uratować cokolwiek ze świątyni.
Z Nieznajowej wybraliśmy się na wycieczkę do Wołowca ( o tej miejscowości napiszemy innym razem). Przy drodze stoi wyremontowana w początkach XXI murowana kapliczka domkowa z końca XIX wieku.
W Nieznajowej stały dwa domy. Jeden to dawna leśniczówka (dziś chatka), a drugi to budynek przeniesiony z Lipnej. W 2018 jeden z nich został zniszczony w czasie pożaru. W Nieznajowej jakiś czas temu pewien Polak, w części budynku urządził schronisko. Jednak potem teren ten zajął zakład karny, a on sam przeniósł się do Wołowca w 1970 roku.
Ciekawym pomysłem jest ustawianie drzwi w miejscach, w których kiedyś istniały wsie. Projekt ten, zrealizowany przez Natalię Hładyk to sposób upamiętnienia mieszkańców kilku nieistniejących wsi łemkowskich (Lipna, Radocyna, Długie, Czarne, Nieznajowa). Na drzwiach umocowana jest tablica z informacjami o wsi, mieszkańcach, podglądowym planem dawnej wsi i kilkoma fotografiami archiwalnymi (obecnie już trochę wyblakła od słońca i deszczu).
Informacje praktyczne:
Lokalizację obiektów przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci



















